Na wieczną wartę odszedł hm. Andrzej Jaczewski

Z przykrością zawiadamiamy, że na wieczną wartę, w wieku 91 lat, 13 października 2020 r. odszedł hm. Andrzej Jaczewski.

Harcerz, instruktor, naukowiec, publicysta, żeglarz, wychowawca i pedagog.
Ryza papieru byłaby za krótka aby opisać jego historię i dokonania.

Druh Andrzej od najmłodszych lat związany był z harcerstwem. W czasie wojny pod pseudonimem “Sowa” w Szarych Szeregach, zastępowy w “Zawiszy”, w drużynie “Pantery” w Milanówku, a potem drużynowy w BS-ach. Równolegle z akcją sabotażowa i szkoleniem wojskowym uczęszczał na tajne komplety gimnazjalne.

Po zakończeniu wojny związany z podziemnym harcerstwem w “Grupie Krzysztofa” (Janusza Zabłockiego). Aresztowany dwukrotnie przez NKWD i UB ucieka i ukrywa się u rodziny w Inowrocławiu gdzie kontynuuje naukę w Liceum Kasprowicza i pracę harcerska. Zostaje tam nawet Hufcowym co oczywiście kończy się, po zorganizowaniu defilady harcerskiej  z okazji Święta 3 Maja, ponownym tym razem krótkim aresztowaniem.

W 1947 r. udaje się do Warszawy, gdzie rozpoczyna, nie bez kłopotów ze strony władz, studia na Akademii Medycznej i służbę harcerską w Hufcu Warszawa-Żoliborz, gdzie w 1948 r. zostaje mianowany Komendantem Hufca Męskiego. Wraz z druhną Bożenną Strzałkowską, która jest Komendantką Hufca Żeńskiego kierują kolegialnie Hufcem Żoliborskim do rozwiązania ZHP.

W 1952 roku kończy studia medyczne i z dyplomem lekarza pediatry (ze specjalizacja) w wieku 23 lat (!) zostaje oddelegowany nakazem pracy do Gorlic jako Ordynator Oddziału Pediatrycznego. Do Warszawy wraca w połowie lat 50-tych, pracuje w Instytucie Matki i Dziecka i Akademii Medycznej gdzie współorganizuje Zakład Medycyny Szkolnej. Równolegle pracuje jako lekarz szkolny w XLI Liceum Ogólnokształcącym im. Joachima Lelewela. Współtworzy Przychodnie Międzyszkolna i pierwsza w Warszawie Przychodnie dla młodzieży uzależnionej od narkotyków. Rozpoczyna również współpracę z Uniwersytetem Warszawskim. Na Wydziale Pedagogiki wykłada Biomedyczne Podstawy Wychowania i jest długoletnim dziekanem tego wydziału. Wykładał również na Wydziale Pedagogicznym Uniwersytetu w Kolonii. Od 1989 jest Profesorem Nauk Humanistycznych.

Cały czas prowadzi pracę harcerska. W 1956 uczestniczy w konferencji łódzkiej na której dyskutowano odrodzenie ZHP. Po odrodzeniu ZHP krótko pracuje społecznie w Komendzie Chorągwi Warszawskiej i Głównej Kwaterze.

Namówiony przez przyjaciół, w 1957 wspomaga prace 79 Drużyny Harcerskiej im. Stefana Żeromskiego w Liceum TPD 1 na Felińskiego, na Żoliborzu, którą wkrótce obejmuje jako drużynowy. 79 WDH przenosi się do nowo zbudowanego na ul. Siemiradzkiego Liceum im. Joachima Lelewela, z którą to szkołą i drużyną będzie związany do połowy lat 80-tych.

Przez Drużynę, a potem Szczep 79 Warszawskich Żeglarskich Drużyn Harcerskich  przewinęło się w ciągu 30 lat tysiące harcerek i harcerzy i instruktorów dla których Andrzej Jaczewski – dla młodszych “Wódz”, dla starszych “Kalafior” – był wychowawcą, mentorem, twardym i wielokrotnie kontrowersyjnym przewodnikiem. Jego stylem pracy było robienie wszystkiego tego czego oczekiwał od harcerzy razem z nimi i stymulowanie z dystansu pomysłów, planów i marzeń. Uformował wiele młodych charakterów. Uratował wielu młodych ludzi od bezbarwnego życia w świecie materii i pogoni za dobrami doczesnymi. Drużyna zainspirowana zorganizowanymi przez Andrzeja Jaczewskiego spotkaniami z generałową Izabelą Zaruska, przyjęła ostatecznie jako patrona gen. Mariusza Zaruskiego i specjalizowała się w żeglarstwie, ale Andrzej Jaczewski potrafił zaszczepić wiele innych pasji, zamiłowanie do muzyki klasycznej, turystyki, narciarstwa, piłki nożnej. Uczył samodzielności myślenia i samowystarczalności, porządnej pracy, obowiązkowości, nieoglądania się na utrudnienia i przeszkody i dążenia do wyznaczonych celów. Nie znosił obiboków, pozorantów i ludzi nieuczciwych. Uczył szacunku do człowieka, do każdego człowieka, do odmienności kulturowych, religijnych, ideologicznych czy narodowych.

Jego drużyna, a potem Szczep budowała własne jachty żaglowe najpierw Optymisty i Bobry, ze starych mebli szkolnych, potem Cadety, Simple, Silhouetty i Nadzieje, które żeglują do dzisiaj. Harcerze pasjonaci z 79-tej adaptowali do żeglowania szalupy zdjęte ze statków pasażerskich przekształcając je w żaglówki, prezentowane później podczas pierwszej nieformalnej Mazurskiej Operacji Żagiel.

Drużyna szkoliła się żeglarsko, organizowała trudne wyprawy, rejsy Dunajem, Wisłą, zbudowała chatę w Beskidzie Niskim, w Ropkach, która stała się zimowa bazą obozową. Jego zamiłowanie do żeglarstwa, opowieści z dalekich i trudnych rejsów (dwukrotne pokonanie szlaku Dunajem z Bratysławy do Constancy nad Morzem Czarnym, rejs Zawiszą do Islandii, rejsy na Czerwoniakach, Operacje Żagiel) zainspirowały setki  79-taków do zdobywania coraz wyższych stopni żeglarskich (niejednokrotnie szlifów kapitańskich) i podejmowania trudnych wyzwań morskich.

Andrzej Jaczewski niezależnie od pracy zawodowej lekarza, naukowca i pedagoga uczestniczył w pracach Komendy Hufca Warszawa-Żoliborz, Harcerskiego Ośrodka Wodnego na Czerniakowie, Komendy Chorągwi Stołecznej ZHP i Głównej Kwatery ZHP zasiadając w ich władzach. Współtworzył Kręgi Instruktorów Harcerskich im.Andrzeja  Małkowskiego i wspomagał prace nieformalnego niezależnego ruchu harcerskiego. Był ważną częścią dyskusji programowej i organizacyjnej w harcerstwie.

W ciągu swojej kilkudziesięcioletniej pracy naukowej wydał ponad 25 książek i niezliczoną ilość artykułów tłumaczonych i przedrukowywanych na całym świecie. Był autorem pionierskich w Polsce książek o wychowaniu seksualnym, na których wychowały się całe pokolenia młodych ludzi. Książki “O chłopcach dla chłopców”, “O dziewczętach dla dziewcząt”, “Nasze dzieci dorastają” przez dziesiątki lat były żelazna pozycja dla młodych ludzi i ich rodziców.

Kiedy przeszedł na emeryturę w końcu lat 80-tych przeniósł się na stale do Ropek w Beskidzie Niskim, gdzie wybudował sobie drewnianą chatę. Stamtąd nadal uczył, wykładał, przygotowywał magistrów, konsultował doktorantów, uczestniczył w konferencjach naukowych. Pisał stale felietony do gazet i czasopism. Prowadził na tokfm.pl niezwykle popularny blog “cicer-cum-caule”, który miesiącami bił rekordy odwiedzin i popularności. Później gdy zaczął mieć kłopoty ze wzrokiem, zaczął na facebook’u regularny vlog, w którym nagrywał na video komentarze zarówno na tematy bieżące, jak i te odległe i historyczne.

Obdarzony niezwykłą pamięcią z łatwością przywoływał historie z odległej przeszłości. Pisał i mówił ze swadą i lekkością, polemizował z niezwykłą łatwością i kulturą przywołując przykłady, anegdoty i fakty.

Dla wszystkich, którzy go znali i dla tych którzy zetknęli się nim choć na chwilę był niezwykłą osobowością, której będzie nam brakowało.

Pożegnanie druha Andrzeja i uroczystości pogrzebowe odbędą się na wiosnę.

Może Ci się spodobać...